Statystyczny właściciel koszatniczki ma już dosyć życia w pośpiechu, problemów z teściową, kłopotów w szkole, a więc marzy o tym, aby włochaty pupilek wysłuchał jego bolączek przy kuflu dobrego piwa. Marzy mu się wypad z koszatniczką do pubu, gdzie w kłębach dymu papierosowego i oparach złocistego chmielowego trunku wyżalą się sobie nawzajem. Mając w pamięci zniszczenia, jakie futrzany szkodnik potrafi poczynić z dziką radością na mordce, nie każdy jest pewien czym mógłby się taki wypad skończyć. Nieliczni z Was nie widzą siebie i koszatniczki na wspólnej imprezie, odnajdując w koszu raczej samotnika i odludka.
Statystycznej spolonizowanej koszatniczce śni się po nocach zwój kabli i to najlepiej takich często przez Was używanych, bądź niebezpiecznych, wszak kosz jest śmiały w swych marzeniach. Czasami jednak chęć posiadania większej ilości kabla jest wypierana przez pragnienie wolności. Mając jednak świadomość nieuchronnego życia w niewoli, kosz snuje wyobrażenia o smacznym jedzeniu (koszowy fast food=orzechy) i wielkich konarach. Zdarzają się momenty, kiedy kosz przycupnie w kąciku w zadumie nad swą ojczyzną i rodziną pozostawioną w Chile, a w szczególności tęsknota za wujkiem nie pozwala mu rozkoszować się wizjami świeżego siana i ziarna słonecznika.
Wszystko wskazuje na to, że koszatniczka to materialista-szantażysta myślący głownie o jedzeniu i przyjemnościach doczesnego życia. Obieca nie niszczyć potrzebnych Wam kabli przez tydzień, jeśli Wy zapewnicie mu stałe dostawy orzechów włoskich. Kosz w takich przypadkach pamięta również o swoim 'image' względem koszatniczek płci pięknej. Najchętniej zaimponowałby swojej damie zapraszając ją na przejażdżkę w stronę słońca w porsche z pełnym bakiem. Dla siebie kosz pragnie w sumie niewiele: cygaro zwijane przez młode chilijskie koszatniczki. A co! Liczy się jakość życia!
Nieuchronnie nasuwa się wniosek, że kosz jako człowiek byłby pracownikiem firmy telekomunikacyjnej, najchętniej monterem, co zapewniłoby mu stały dostęp do kabli. Jako że, kary za niszczenie własności firmy (ciągle kable) są dość wysokie, kosz zmuszony by był pracować na dwa etaty. Nie ma z tym problemu, gdyż kosze mają duże doświadczenie we wczesnym budzeniu melodyjką wystukaną na prętach klatki. Kariera w zawodzie zegarynki zapewniona! Nieliczne kosze chcą łączyć przyjemne z pożytecznym i zajmować się uprawą owsa na potrzeby licznej ubogiej rodziny w Chile. Ale takich można policzyć na palcach jednej ręki...
Gdyby kosz miał wystąpić w reklamie, na pewno nie byłaby to reklama pasty wybielającej, bowiem żółci ząbków koszatniczek nic nie usunie. Na koszach nie zarobiłby też nieszczęsny wujek w Chile, gdyby te zdecydowały się spędzić u niego dwutygodniowy urlop. Chyba nigdy nie wyszedłby z długów! Statystyczny właściciel kosza każdego dnia staje przed obliczem bankructwa. Rachunki za zniszczone kable telefoniczne zajmują już bowiem cały segregator.
owieczka
Strona Główna




